Uważna obecność
Rok formacji 2025/2026
Rok formacji 2025/2026


| Brak wydarzeń |
Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?»
Dzisiejsze Słowo Boże skierowało moją uwagę na problem porównywania się. Dlaczego my (...) dużo pościmy a Twoi uczniowie nie poszczą? Dlaczego ja tak postępuję, a inni inaczej? Dlaczego? I dotyczy to nie tylko postu. Dlaczego więc porównuję się z innymi? Po co się porównuję? Żeby poczuć się lepiej, czy żeby się zdołować? A może przykład innych pobudzi mnie do jakiegoś działania?
Dziś Ewangelia mówi o poście. Niedawno czytaliśmy w Słowie Bożym, żeby nie pościć po to, aby nas ludzie widzieli. Skąd więc to pytanie - zobaczyli? Jezus jednak nie gorszy się takim pytaniem, ale cierpliwie odpowiada: Przyjdzie czas... i pomysł na post.
Dziś Jezus mówi do mnie: Twój post nie ma być karą, ale tęsknotą. Pragnę twojego serca, nie twojego "głodu".
Dziś słyszymy o scenie, która ma miejsce tuż po tym, jak Jezus drugi raz rozmnaża chleb. 4 tysiące ludzi najadło się do syta 7 chlebami. Jezus musiał czuć ogromną bezsilność, gdy po takim cudzie faryzeusze domagają się znaku z nieba, a jego uczniowie martwią się, że wzięli tylko 1 chleb ze sobą. Nie zostawia swoich emocji tylko dla siebie, bo i faryzeuszom odpowiada oraz swoim uczniom też. Mówi dosadnie, smuci Go to, że uczniowie mają zmysły, którymi widzą, słyszą, a dalej powątpiewają, że Jezus zatroszczy się także o jedzenie dla nich, jeśli będzie ono potrzebne.
Jaką widzę analogię w tym Słowie do mojego życia? Myślę sobie, że jeśli słyszę narzekanie i powątpiewanie innych, to zdarza się, że i mi się ono udziela. Niestety łatwo o czarne scenariusze, gdy zaczynają piętrzyć się przeciwności. A Jezus zachęca nas do zaufania Jemu i do nadziei. On nas przez wszystkie trudności przeprowadził. Przecież to wiem, nigdy mnie nie zostawia. Zatem czemu czasem się zniechęcam, boję się, stresuję i denerwuję, że czegoś mi zabraknie, że coś się nie uda, że coś się złego stanie. A Pan przez wszystko przeprowadzał.
Jezu, dziękuję Ci, że mimo Twojej bezsilności wobec naszego niezrozumienia, Ty się nigdy nie zniechęcasz nami.
«Effatha», to znaczy: Otwórz się.
Czytając dzisiejszą Ewangelię, bardzo odnalazłam się w osobie głuchoniemego.
Od jakiegoś czasu jakoś trudno jest mi usłyszeć w Słowie Bożym fragment skierowany bezpośrednio do mnie. Jeszcze większą trudność sprawia mi napisanie komentarza - "ubranie" tych moich rozważań w słowa. Zapisałam się nawet do Szkoły Słuchania Boga, choć wiedziałam, że w trakcie trzydniowych warsztatów on-line nie nauczę się rozpoznawać głosu Boga i odróżniać go od własnych myśli.
Dziś w Ewangelii Jezus mówi mi, jak Go usłyszeć. Przede wszystkim prosić Jezusa, aby to On mnie otworzył i sprawił bym usłyszała. Po drugie, aby usłyszeć głos Boga, muszę znaleźć czas na osobiste spotkanie z Nim - On wziął go na bok z dala od tłumu. To nie może być pobieżne przeczytanie i stwierdzenie: Aha, to już znam, ale zatrzymanie się, by posłuchać i usłyszeć. Dziś usłyszałam – wystarczy wprowadzić w życie.
Panie Jezu, połóż na mnie rękę i spraw, aby otworzyły się moje uszy. Rozwiąż więzy mojego języka, abym mogła prawidłowo mówić. Bardzo tego pragnę.
Ilekroć czytam tą dzisiejszą ewangelię, kojarzy mi się taki przykład, że łatwiej jest przestrzegać zasad typu post w piątek, czy odmówienie określonej modlitwy, niż zebranie się w sobie i opieka nad starszymi, niedomagającymi rodzicami.
Kiedy jestem bardziej człowiekiem? Kiedy jestem solą ziemi i światłem dla świata? Kiedy dam przykład troski o rodziców, czy kiedy nie będę jadła mięsa w niedzielę?
Oczywiście Jezus zwracając uwagę faryzeuszom nie odrzuca tradycji, gdyż ona jest ważna i potrzebna. Ale nie można się tylko jej trzymać, a zaniedbywać tego, co mówi Słowo Boże. A mówi i pokazuje ciągle miłość do Boga i bliźniego.
Strzeż mnie Panie, ilekroć idę na skróty i wybieram sobie z chrześcijaństwa to, co jest mi wygodne.
Jezus tak kocha wszystkich Jego słuchaczy, że nazywa ich swoją rodziną, a do tego daje kredyt zaufania, bo wierzy, że wszyscy słuchający Go, wypełniają Jego wolę. Tylko Jezus, znając wszystkie ułomności i grzechy swoich słuchaczy, może powiedzieć o nich, że to są prawdziwi Jego krewni. I nie ma dla Niego problemu, żeby z każdym tym grzesznym człowiekiem, spędzić czas. Dziękuję Ci Panie, za Twój przykład miłości. Ty nie wiesz co to uprzedzenia, osąd, ocena.
Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego.
Ten fragment dzisiejszej Ewangelii sprowokował u mnie dwa pytania:
Dlaczego Jezus nie przywołuje wszystkich? Czy ludzie niewierzący to Ci, których nie przywołał?
W tym konkretnym fragmencie Jezus nie szuka tłumu, ale współpracowników do konkretnej misji. Wybór tych, których sam chciał, to nie kaprys Boga, ale podkreślenie, że inicjatywa zawsze leży po Jego stronie – to Bóg pierwszy nas zauważa. On też wyznacza nam role w życiu, uwzględniając jednak naszą odpowiedź. Jezus przywołał Cię do Twojego życia, Twojej rodziny i Twojej pracy – to jest Twoje „apostolstwo”.
A co z niewierzącymi?
Niewiara nie jest dowodem na to, że Jezus o kimś zapomniał, ale raczej sygnałem, że ta osoba albo jeszcze nie usłyszała swojego imienia, albo z jakiegoś powodu nie zdecydowała się jeszcze na "wspinaczkę".
Panie Jezu, dziękuję Ci za to, że to Ty mnie wybrałeś i pomimo moich słabości, zapraszasz do przyjacielskiej relacji.
Dziś o kolejnym sporze Jezusa z faryzeuszami. Wczoraj było o poście, a dziś o szabacie. Czego spór dotyczy? Oczywiście przestrzegania zasad. Faryzeusze zadają pytania dotyczące przestrzegania reguł, niestety nie zadają pytania, jak być bliżej Boga, jak się modlić, jak wypełniać wolę Bożą w swoim życiu.
A pomimo tego, że faryzeusze nie pytają, to jednak Jezus wskazuje, co jest najważniejsze.
Czy nigdy nie czytaliście?
Czyli czyż nie ważniejsze jest czytanie Pisma Świętego? To właśnie lektura Słowa Bożego może otworzyć nas na Boga i innych ludzi. A przestrzeganie zasad, zwyczajów itp. to zdecydowanie za mało żeby kochać.
«Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy».
Chciałabym zobaczyć minę tych, co przynieśli przed Jezusa paralityka, po usłyszeniu tych słów. Wykazali się niezwykłą determinacją i pomysłowością, aby dostać się do Jezusa. Może się mylę, ale słysząc o cudach Jezusa, spodziewali się uzdrowienia fizycznego. Czy ja, w chwilach ciężkich prób, cierpienia swojego, czy poważnej choroby bliskich mi osób myślę o oczyszczeniu duszy? Raczej w pierwszej kolejności spodziewam się ulgi fizycznej. Ale Jezus dobrze wie, czego nam trzeba. On leczy całego człowieka - duszę i ciało.
Panie Jezu, dziękuję za Sakrament Pokuty i Pojednania, i za to że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów, a także za to, że modlitwy moich braci i sióstr, przynoszą mnie do Ciebie w chwilach mojego "paraliżu"
Odwiedza nas 654899 gości oraz 599 użytkowników.